🇵🇱 Świąteczny poranek w górach / 🇬🇧 A holiday morning in the mountains

🇵🇱
Siedząc przy wigilijnym stole 24 grudnia, gdzieś między rozmowami a kolejnymi potrawami, wpadł nam z żoną do głowy pomysł dość nietypowy jak na święta — wschód słońca na Malinowskiej Skale.
Szybkie sprawdzenie prognozy: czyste niebo, stabilna pogoda.
Godzina wschodu słońca: 7:41.
Decyzja była prosta. Zamiast długiego spania — budzik w środku nocy, zimowy plecak i wyjście w góry. Bo są takie poranki, których po prostu nie można przespać.
🇬🇧
While sitting at the Christmas Eve table on December 24th, somewhere between conversations and traditional dishes, my wife and I came up with a rather unusual holiday idea — a sunrise hike to Malinowska Skała.
A quick weather check: clear skies, stable conditions.
Sunrise time: 7:41 AM.
The decision was easy. Instead of sleeping in — an alarm clock in the middle of the night, winter backpacks, and a mountain trail ahead. Some mornings are simply too special to sleep through.




🇵🇱
Dociążeni dość solidnie po wigilijnej kolacji, postawiliśmy na trasę łatwą i przyjemną — idealną na świąteczny poranek bez sportowych ambicji.
Samochodem wyjeżdżamy na Przełęcz Salmopolską, potocznie nazywaną Białym Krzyżem — od charakterystycznego krzyża stojącego przy drodze.
Jest jeszcze noc. Zapinamy plecaki, odpalamy czołówki i ruszamy szlakiem w górę. Pierwsze podejście prowadzi na wzgórze Malinów. Kamienista ścieżka skrzypi pod butami, drzewa są oblepione szadzią, a ciszę przerywa jedynie rytm kroków i oddech.
Niebo powoli zaczyna jaśnieć, ale do wschodu wciąż daleko. To ten moment drogi, kiedy wszystko jest jeszcze spokojne, ciemne i bardzo zimowe.
🇬🇧
Still feeling the weight of Christmas Eve dinner, we chose an easy and pleasant route — perfect for a holiday morning without any pressure or rush.
We drove up to Przełęcz Salmopolska, commonly known as Biały Krzyż, named after the cross standing by the road.
It was still dark. Headlamps on, backpacks secured, we started our hike uphill. The first ascent leads toward Malinów Hill. The rocky path crunches under our boots, trees are covered in frost, and the silence is broken only by footsteps and steady breathing.
The sky slowly begins to lighten, though sunrise is still far away. This is that part of the trail — calm, dark, and deeply wintery — when the mountains feel completely asleep.




🇵🇱
Z każdym kolejnym krokiem noc zaczynała powoli odpuszczać. Granatowe niebo jaśniało, a las wokół nas wyglądał jak zamrożony w czasie — drzewa i krzewy oblepione szadzią, ścieżka skrzypiąca pod warstwą śniegu.
Gdy odwracaliśmy się na chwilę za siebie, na szlaku w oddali majaczyły pojedyncze punkty światła. Czołówki innych wędrowców. Najwyraźniej nie tylko my wpadliśmy na ten nieco szalony pomysł, by w świąteczny poranek zamiast leżeć w ciepłym domu, ruszyć w góry przed świtem.
Ten widok dodawał drodze wyjątkowego klimatu — cisza, mróz, pierwsze kolory na horyzoncie i świadomość, że gdzieś tam, w tym samym rytmie, idą inni.
🇬🇧
With every step, the night slowly began to fade. The deep blue sky grew lighter, and the forest around us felt frozen in time — trees and bushes covered in frost, the path crunching under a thin layer of snow.
When we occasionally turned back, small points of light appeared on the trail behind us. Headlamps of other hikers. Apparently, we were not the only ones with this slightly crazy idea — to spend a Christmas morning on a mountain trail instead of resting in a warm house.
That sight added a special atmosphere to the hike — silence, frost, the first colors on the horizon, and the comforting thought that others were walking the same path, at the same hour.





🇵🇱
Docieramy na Malinowską Skałę jeszcze w półmroku. Horyzont już płonie delikatnym pasem pomarańczu, ale słońce wciąż ukrywa się pod linią chmur. Nad nami czyste, chłodne niebo, pod nami gęste morze mgieł, które przykryło doliny jak miękka kołdra.
Osrebrzone szadzią krzewy i drzewa tworzą fantazyjne kształty, a każdy krok po zamarzniętej ziemi przypomina, że to wciąż środek zimy. Jest cicho. Tylko wiatr i oddech.
To ten moment, dla którego wstaje się w nocy — zanim światło przejmie scenę, zanim kolory nabiorą pełnej mocy. Chwila zawieszenia, gdy dzień dopiero się rodzi.
🇬🇧
We reach Malinowska Skała while it’s still half-dark. The horizon is already glowing with a soft band of orange, yet the sun remains hidden beneath the cloud layer. Above us — a clear, cold sky. Below — a vast sea of clouds, filling the valleys like a quiet, frozen ocean.
Frost-covered shrubs and trees form surreal shapes, and every step on the frozen ground is a reminder that winter is still in full control. It’s silent. Just the wind and our breathing.
This is the moment worth waking up for — before the light fully takes over, before the colors reach their peak. A brief pause, suspended between night and day.




🇵🇱
Kilka łyków gorącej kawy wystarcza, by dłonie znów zaczęły żyć. Stajemy w ciszy i po prostu patrzymy, jak dzień powoli nabiera kształtów. Kolory zmieniają się niemal niezauważalnie — chłodne błękity ustępują pastelom, a morze chmur zaczyna falować w porannym świetle.
Po chwili sięgam po drona. Z góry wszystko wygląda inaczej — szlak, którym przyszliśmy, rysuje się cienką linią na tle oszronionych zboczy, a Malinowska Skała pokazuje swoją surową, geometryczną formę. To perspektywa, która porządkuje przestrzeń i pozwala zobaczyć to miejsce jako całość, nie tylko punkt widokowy.
Te ujęcia zostaną z nami na dłużej — i już dziś pojawią się w formie krótkiej rolki na moim Instagramie i TikToku @ptaku_fotodron.
🇬🇧
A few sips of hot coffee are enough to bring warmth back to our hands. We stand still, watching the day slowly take shape. Colors change almost imperceptibly — cold blues give way to soft pastels, and the sea of clouds begins to move gently in the morning light.
After a while, I launch the drone. From above, everything looks different — the trail we followed becomes a thin line cutting through frost-covered slopes, and Malinowska Skała reveals its raw, almost geometric form. This perspective brings order to the landscape and shows the place as a whole, not just a viewpoint.
These frames will stay with us longer — and later today they’ll appear as a short reel on my Instagram and TikTok @ptaku_fotodron.






🇵🇱
Gdy słońce w końcu wychodzi ponad horyzont, wszystko nabiera zupełnie nowego rytmu. Złote światło powoli przesuwa się po oszronionych krzewach i drzewach, wydobywając faktury, których w półmroku w ogóle nie było widać. To, co jeszcze chwilę temu było chłodne i granatowe, teraz zaczyna żyć ciepłem.
Morze chmur faluje spokojnie, jakby nic się nie działo, a góry wystające ponad nim wyglądają jak wyspy na bardzo cichym oceanie. W takich momentach nie ma potrzeby mówić ani się spieszyć. Wystarczy stać, patrzeć i pozwolić, by wszystko działo się swoim tempem.
To jest właśnie nagroda za wczesną pobudkę i zimny poranek — nie spektakularna w sensie dosłownym, ale wystarczająco intensywna, by zostać w pamięci na długo.
🇬🇧
When the sun finally rises above the horizon, everything finds a new rhythm. Golden light slowly moves across frost-covered shrubs and trees, revealing textures that were completely invisible just moments earlier. What was cold and deep blue begins to glow with warmth.
The sea of clouds flows calmly, as if nothing has changed, while mountain ridges rising above it resemble islands in a very quiet ocean. In moments like this, there is no need to speak or rush. Standing still and watching is more than enough.
This is the reward for the early wake-up and the cold morning — not spectacular in an obvious way, but powerful enough to stay with you long after you leave.







🇵🇱
Wschód słońca na Malinowskiej Skale był cudownym, intensywnym przeżyciem. Jednocześnie wiatr od wschodniej strony i ujemna temperatura szybko przypominały o swojej obecności. Chłód narastał z każdą minutą, a organizm jasno dawał znać, że ten etap wycieczki powoli dobiega końca.
Godzina spędzona na szczycie w zupełności wystarczyła, by nasycić się widokami, światłem i atmosferą tego miejsca. Zimno podpowiedziało rozsądną decyzję — czas ruszać w drogę powrotną.
Zeszliśmy na szlak prowadzący po zachodniej stronie grzbietu. Bez wiatru było tu wyraźnie spokojniej. Światło miękko filtrowało się między oszronionymi drzewami, a każdy kolejny krok prowadził już nie ku kulminacji, lecz ku wyciszeniu. W takim tempie, bez pośpiechu, wróciliśmy do punktu startu — z głową pełną obrazów i poczuciem, że dokładnie tyle tej wycieczki było nam potrzeba.
🇬🇧
The sunrise on Malinowska Skała was a beautiful and intense experience. At the same time, strong wind on the eastern side and subzero temperatures made themselves felt quickly. With every passing minute, the cold grew stronger, and our bodies clearly signaled that this chapter was coming to an end.
An hour spent on the summit was more than enough to absorb the views, the light, and the atmosphere of the place. The cold suggested a sensible decision — it was time to head back.
We took the trail running along the western side of the ridge. Sheltered from the wind, everything felt calmer there. Light gently filtered through frost-covered trees, and each step no longer led toward a climax, but toward quiet closure. At an unhurried pace, we returned to our starting point — carrying a head full of images and the feeling that this trip gave us exactly what it was meant to.

🇵🇱
Ten poranek zostanie z nami na długo. Nie przez liczbę kilometrów ani wysokość, ale przez prostotę decyzji i to, co ona nam dała. Świąteczny czas, cisza gór, światło wschodzącego słońca i morze chmur pod stopami — dokładnie tyle wystarczyło.
Wracaliśmy z poczuciem spokoju i wdzięczności za chwilę wyrwaną z codzienności. Bez planu na więcej. Bez potrzeby dodawania czegokolwiek. Czasem najpiękniejsze momenty rodzą się właśnie wtedy, gdy po prostu idzie się przed siebie.
🇬🇧
This morning will stay with us for a long time. Not because of the distance or elevation, but because of a simple decision and what it gave us in return. Holiday time, mountain silence, the light of the rising sun, and a sea of clouds beneath our feet — that was more than enough.
We came back with a sense of calm and gratitude for a moment taken out of everyday life. With no need for more. Sometimes the most beautiful experiences happen when you simply decide to go.
Petarda post. Naprawdę. Ile ja bym dał żeby moje lenistwo było łatwiejsze do pokonania, żeby takie wschody często zaliczać. Zdjęcia uwielbiam.
@jlinaresp I think you should see it.
Do Szczyrku aż tak daleko nie masz. Daj znać, zgadamy się na którąś sobotę lub niedzielę, przyjedziesz, i wyskoczymy na Klimczok, Skrzyczne, Malinowską Skała, albo na Baranią.
We dwóch zawsze raźniej.
Spoko, dzięki za propozycję. Jak coś to się odezwę :) Ostatni raz na wschodzie w górach byłem rok temu… na Malinowskiej Skale.
https://www.reddit.com/r/poland/comments/1q2yr47/beautiful_morning_on_malinowska_skała/
This post has been shared on Reddit by @inmyframe through the HivePosh initiative.
Ależ cudne widoki!!!😍
Trafił się ładnych wschodzik.... oj ładny 😁
Bajecznie 🥰