🇵🇱 Na granicy warunków: mgła, wilgoć i lot przy zerze /🇬🇧 At the Edge of Conditions: Fog, Moisture and Flying Near Zero

avatar

1.jpg


🇵🇱

Czasem wszystko wygląda spokojnie tylko na pierwszy rzut oka.
Poranek, cisza, mgła nad wodą i zimno, które nie rzuca się w oczy, ale jest wszędzie.

To zdjęcie nie powstało z myślą o historii o wypadku.
To miał być zwykły lot — krótki przelot nad brzegiem jeziora, kilka ujęć we mgle, szybki powrót. Dopiero później okazało się, że warunki, które wydawały się „wystarczająco dobre”, miały zupełnie inny plan.

Najpierw był krajobraz.
Dopiero potem przyszła lekcja.


🇬🇧

Sometimes everything looks calm only at first glance.
Morning silence, fog over the water, and cold that isn’t obvious — yet present everywhere.

This photo wasn’t meant to introduce a crash story.
It was supposed to be a simple flight — a short pass along the lakeshore, a few shots in the mist, and a quick return. Only later did it become clear that conditions which seemed “good enough” had a very different plan.

First came the landscape.
The lesson followed after.


2 7.38.jpg

3.jpg

4.jpg

5.jpg

6.jpg


🇵🇱

Startuję o 7:38. Bateria pełna, czasu wystarczająco — nic nie poganiam.
Mgła leży nisko nad jeziorem, tłumi dźwięki i upraszcza krajobraz do kilku warstw: woda, trzcinowiska, pojedyncze łodzie uwięzione przy brzegu. Z góry wszystko wygląda spokojniej, jakby świat jeszcze nie do końca się obudził.

Jest chłodno. Po dłoniach czuję, że temperatura kręci się gdzieś w okolicach zera, ale nie ma mrozu — warunki znane, wielokrotnie już przećwiczone. Nie myślę o parametrach lotu, skupiam się na obrazie na ekranie: mleczne połacie jeziora, drogi ginące we mgle, linia drzew, która raz po raz znika i wraca.

Kilka spokojnych przelotów, kilka kadrów łapanych bez pośpiechu.
Ten poranek nie wygląda groźnie. Wygląda… zwyczajnie.


🇬🇧

I take off at 7:38 AM. Battery full, plenty of time — no rush.
Fog lies low over the lake, muting sounds and simplifying the landscape into layers: water, reeds, a few boats tied near the shore. From above, everything feels calmer, as if the world hasn’t fully woken up yet.

It’s cold. I can feel the temperature around freezing through my hands, but there’s no frost — conditions I’ve flown in many times before. I’m not thinking about flight parameters. My focus stays on the screen: milky stretches of water, roads disappearing into fog, a tree line that fades in and out of view.

A few slow passes. A few frames captured without pressure.
This morning doesn’t feel dangerous.
It feels… ordinary.


7.jpg

8.jpg

9 7.45.jpg

10 7.45.jpg

11 7.45.jpg


🇵🇱

Zataczam szeroki krąg nad jeziorem. Z góry widać drobne łodzie przyklejone do brzegu, nieruchome drzewa zanurzone w wodzie i mgłę, która wygładza wszystko do jednego, spokojnego obrazu. To ten moment, dla którego wstaje się przed świtem — cisza, chłodne powietrze i widok, który istnieje tylko przez kilkanaście minut.

Jest 7:45. Bateria ma jeszcze zapas, ale wiem, że to już czas wracać. Obracam drona w stronę brzegu i zaczynam spokojny powrót, bez pośpiechu, bez gwałtownych manewrów.

I wtedy na ekranie pojawia się komunikat: „Motor overloaded”.

Na pierwszy rzut oka nic się nie zmienia — dron leci dalej. Po chwili jednak zaczynam czuć, że coś jest nie tak. Reakcje na drążki stają się opóźnione, lot robi się nerwowy, a stabilizacja przestaje być przewidywalna. Próbuję kontrolowanie obniżyć wysokość, ale zamiast płynnego zniżania pojawia się nieregularne, chwiejne opadanie.

Dron nie wyhamowuje jak przy normalnym lądowaniu. Odbija się od ziemi, na moment ponownie wznosi, po czym zaczyna powoli opadać raz jeszcze. To nie wygląda jak błąd sterowania — bardziej jak walka systemu z warunkami, które właśnie przekroczyły jego granicę.

Wysoka wilgotność, temperatura w okolicach zera i kilkanaście minut lotu wystarczyły, by fizyka upomniała się o swoje.


🇬🇧

I complete a wide circle over the lake. From above, small boats cling to the shoreline, trees stand motionless in the water, and the fog smooths everything into one calm, unified scene. This is the moment worth getting up before dawn for — silence, cold air, and a view that exists for only a few minutes.

It’s 7:45 a.m. The battery still has some margin, but I know it’s time to head back. I turn the drone toward the shore and begin a slow, controlled return — no rush, no abrupt inputs.

Then a message appears on the screen: “Motor overloaded.”

At first glance, nothing changes — the drone keeps flying. After a moment, however, it becomes clear that something is wrong. The response to the sticks is delayed, the flight turns unstable, and the stabilization is no longer predictable. I try to descend in a controlled manner, but instead of a smooth descent, the drone starts dropping unevenly and erratically.

It doesn’t slow down like during a normal landing. It bounces off the ground, briefly lifts again, and then begins to descend once more. This doesn’t feel like a control error — it feels like the system struggling against conditions that have just crossed its limits.

High humidity, temperatures around freezing, and several minutes of flight were enough for physics to have the final say.


12 7.55.jpg

13.jpg

14.jpg


🇵🇱

Zbieram drona z ziemi i zabieram go do samochodu. Na spokojnie, dokładnie wycieram śmigła ze szronu i cienkiej warstwy lodu, sprawdzam ramiona, silniki – wszystko wygląda w porządku. Decyduję się na jeszcze jeden start. Trochę „na przekór”, trochę z czystej ciekawości, bo to moje pierwsze realne doświadczenie z taką mgłą i temperaturą balansującą tuż przy zerze.

Wznoszenie trwa tylko chwilę. I historia się powtarza. Dron traci stabilność niemal natychmiast – te same objawy, ten sam limit warunków. To wystarcza. Nie ma sensu testować dalej.

Ten lot był dobrą lekcją. Mgła, wysoka wilgotność i temperatura w okolicach zera to połączenie, które potrafi bardzo szybko przekroczyć granice możliwości sprzętu – nawet wtedy, gdy „na papierze” wszystko wygląda bezpiecznie. To nie był błąd sterowania, a fizyka, która upomniała się o swoje.

Wracam z materiałem, z doświadczeniem i z wnioskiem, który zostanie ze mną na kolejne loty: zimowe światło bywa piękne, ale warunki potrafią być bezlitosne.


🇬🇧

I pick the drone up and take it back to the car. Carefully, I wipe the propellers clean from frost and thin ice, check the arms and motors – everything seems fine. I decide to take off once more. Partly out of curiosity, partly to see what will happen, as this is my first real experience flying in dense fog with temperatures hovering just above freezing.

The climb lasts only a moment. And the same thing happens again. The drone loses stability almost immediately – the same symptoms, the same boundary of conditions. That’s enough. There’s no point in pushing it further.

This flight turned out to be a valuable lesson. Fog, high humidity, and temperatures around zero can very quickly push a drone beyond its limits – even when, on paper, everything appears safe. This wasn’t a piloting mistake. It was physics taking over.

I leave with footage, with experience, and with a takeaway that will stay with me for future flights: winter light can be beautiful, but the conditions can be unforgiving.




0
0
0.000
5 comments
avatar

Jedna rzecz mi się nasunęła. Kiedy wracasz z takich lotów na mrozie, to będąc w domu wyjmujesz od razu drona z plecaka/kejsa do ciepła?

0
0
0.000
avatar

Powiedzmy, że dron ma krótkie okresy przejściowe - na wycieczkach górskich jest noszony w kejsie, i w plecaku, więc nie jest wystawiony na mróz cały czas. Jeśli wracam samochodem z lotów, to dron też jest w kejsie , i dodatkowo w samochodzie przez jakiś czas, więc taki bezpośredni szok termiczny chyba nie występuje.

0
0
0.000
avatar

A no o to mi właśnie chodziło. Bo np aparatu nie zaleca się wyciągać nawet przez kilka godzin po porwiecie z mrozu, żeby w torbie/plecaku powoli doszedł do temperatury pokojowej. Chodzi też o pare wodną w środku urządzenia jeśli nie jest szczelne.

0
0
0.000
avatar

Manually curated by the @qurator Team. Keep up the good work!

Like what we do? Consider voting for us as a Hive witness.


Curated by ewkaw

0
0
0.000