🇵🇱 Zimowa wędrówka – część druga: Malinowska Skała → Skrzyczne /🇬🇧 Winter Hike – Part Two: Malinowska Skała → Skrzyczne

🇵🇱
Tydzień temu była zimowa wędrówka na Malinowską Skałę.
Dziś czas na ciąg dalszy tej historii — od Malinowskiej w stronę Skrzycznego i finałowy powrót w dół.
Ta sama trasa i to samo pasmo gór, widziane w kolejnym etapie tej wędrówki.
🇬🇧
A week ago, it was a winter hike to Malinowska Skała.
Today comes the continuation of that journey — from Malinowska toward Skrzyczne, followed by the final descent.
The same route and the same mountain range, seen in the next stage of the hike.



🇵🇱
Z Malinowskiej Skały ruszam dalej grzbietem.
Nie liczę czasu — w takich warunkach to nie ma większego sensu. Widoki co chwilę zatrzymują krok, a marsz naturalnie zwalnia.
Gdzieś po około dwudziestu minutach docieram na Kopę Skrzyczeńską. Tu krajobraz zaczyna się zmieniać — ciszę gór przerywa dźwięk maszyn. Trwają intensywne przygotowania tras narciarskich w Szczyrk Mountain Resort.
Ratraki, armatki śnieżne i ludzie przy pracy wyraźnie kontrastują z wcześniejszym, surowym spokojem grani. To moment przejścia — z dzikiej przestrzeni w uporządkowaną, zimową infrastrukturę, która za chwilę przejmie ruch i rytm tego miejsca.
🇬🇧
From Malinowska Skała I continue along the mountain ridge.
I stop tracking time — in moments like this, it simply fades into the background. The scenery constantly slows the pace, drawing attention away from the clock.
After roughly twenty minutes, I reach Kopa Skrzyczeńska, where the atmosphere begins to change. The quiet of the ridge gives way to the sound of machines. Preparations are in full swing at Szczyrk Mountain Resort.
Snow groomers, snow cannons, and people at work stand in clear contrast to the raw calm of the ridge behind me. It feels like a transition point — from untouched mountain space into the structured winter landscape shaped for the season ahead.




🇵🇱
Po kolejnych, spokojnych dwudziestu minutach marszu docieram do drugiego najważniejszego punktu tej wycieczki — jestem na szczycie Skrzycznego (1257 m n.p.m.), najwyższej góry Beskidu Śląskiego. To miejsce, które od lat stanowi naturalny węzeł szlaków i punkt odniesienia dla całej okolicy.
Widoki otwierają się szeroko we wszystkich kierunkach. Poniżej widać warstwy beskidzkich grzbietów, doliny wypełnione zimnym powietrzem i jasne pasma śniegu przecinające ciemne lasy. Światło jest miękkie, filtrowane przez chmury, dzięki czemu krajobraz zyskuje spokojny, stonowany charakter. To moment, w którym łatwo zwolnić i po prostu zostać na chwilę dłużej — zanim przyjdzie czas na dalszą drogę i kolejną część tej historii.
🇬🇧
After another calm twenty minutes of walking, I reach the second key point of this trip — the summit of Skrzyczne (1,257 m a.s.l.), the highest peak of the Silesian Beskids. It’s a place that has long been a natural junction of trails and a reference point for the entire region.
The views open wide in every direction. Below, layers of Beskid ridges unfold, valleys filled with cold air, and bright ribbons of snow cutting through dark forests. The light is soft, filtered through clouds, giving the landscape a quiet, subdued character. It’s one of those moments where it feels natural to slow down and stay a little longer — before moving on and continuing the story in the next part.




🇵🇱
Jestem na szczycie
.
Skrzyczne wita spokojem, którego nie zakłóca ani wiatr, ani tłum — tylko szeroka przestrzeń i światło przesączające się przez chmury. Poniżej doliny spowite są delikatną mgłą, a dalej horyzont układa się warstwami: Beskidy, pojedyncze grzbiety i w oddali Tatry, wyraźne i chłodne w zimowym powietrzu.
To moment zatrzymania — bez pośpiechu, bez planu na minuty. Jest czas, żeby rozejrzeć się dookoła, poczuć wysokość i pozwolić, by widoki same opowiadały swoją historię.
Na dalszą część — panoramy ze szczytu, antenę i spojrzenie z powietrza — przyjdzie jeszcze moment.
🇬🇧
I’m at the summit.
Skrzyczne greets me with calm — undisturbed by wind or crowds — just open space and light filtering through the clouds. Below, the valleys are wrapped in a thin layer of mist, while the horizon unfolds in layers: the Beskids, distant ridgelines, and far away, the Tatra Mountains, sharp and crisp in the winter air.
This is a moment to pause — no rush, no schedule to follow. Time to look around, feel the altitude, and let the views tell their own story.
There will be time for the next part — summit panoramas, the antenna, and an aerial perspective — a little later.





🇵🇱
Odpalam drona i zmienia się sposób patrzenia na Skrzyczne.
Z tej perspektywy szczyt przestaje być tylko punktem na mapie — widać całą jego funkcję. Dominująca nad grzbietem antena, zabudowania techniczne, górna stacja kolei i sieć tras narciarskich pokazują, jak mocno to miejsce łączy naturę z infrastrukturą.
W dole rozciągają się doliny i miejscowości, a powyżej — surowa, otwarta przestrzeń Beskidów. To spokojna, rzeczowa obserwacja miejsca, które na co dzień tętni ruchem, a dziś pozwala spojrzeć na wszystko z dystansu.
🇬🇧
I launch the drone, and the way I look at Skrzyczne changes immediately.
From this perspective, the summit is no longer just a point on the map — its full purpose becomes clear. The dominant antenna, technical buildings, the upper cable car station, and the network of ski slopes reveal how closely this place connects nature with infrastructure.
Below, valleys and towns spread out quietly; above, the raw, open space of the Beskids takes over. It’s a calm, factual look at a mountain that is usually busy — now seen from a distance, without rush.




🇵🇱
Rzucam jeszcze ostatnie spojrzenie w stronę zamglonej Doliny Żywieckiej i ruszam w dół.
Trasa jest oficjalnie zamknięta, ale góra już żyje swoim rytmem — co jakiś czas mija mnie skiturowiec, który chwilę wcześniej mozolnie podchodził pod szczyt, a teraz płynnie znika w dół.
Schodzę wzdłuż trasy FIS, tuż za siatkami zabezpieczającymi. Idealnie wyratrakowany śnieg, stalowe konstrukcje, siatki i linie wyciągów tworzą wyraźny kontrast z miękkim światłem i spokojem poza sezonem. To moment przejścia — z przestrzeni szczytu w drogę powrotną, gdzie góry powoli oddają inicjatywę człowiekowi.
🇬🇧
One last look toward the misty Żywiec Valley, and it’s time to head down.
The slope is still officially closed, yet the mountain already follows its own rhythm — every now and then a ski tourer passes by, someone who was climbing toward the summit just moments ago and now quietly disappears downhill.
The route leads along the FIS ski run, just beyond the safety nets. Freshly groomed snow, steel structures, fencing and lift lines contrast sharply with the soft winter light and the calm of the off-season. It’s a transition moment — leaving the openness of the summit and stepping into the descent, where the mountains slowly give way to human-made order.


Na dole świat znów zwalnia.
Śnieg ustępuje miejsca trawie, linia lasu zostaje za plecami, a góry — choć wciąż obecne — przestają dominować. Zostaje cisza, przestrzeń i świadomość drogi, która właśnie się zamknęła.
To dobra chwila, żeby spojrzeć w górę jeszcze raz.
I pomyśleć o kolejnych wyjściach — pieszych i tych w powietrzu.
Ciąg dalszy już w drodze.
Więcej gór, więcej światła i kolejne loty dronem — także w formie filmów na TikToku i Instagramie ptaku_fotodron.
🇬🇧
Down below, the world slows down again.
Snow gives way to grass, the forest line stays behind, and the mountains — still present — no longer dominate the view. What remains is silence, open space, and the feeling of a journey coming to a close.
It’s a good moment to look back up once more.
And think about what comes next — on foot and in the air.
The story continues.
More mountains, more light, and more drone flights — also as short films on TikTok and Instagram - ptaku_fotodron.
Thanks :)
Byłem na tam z 5 razy i nigdy tak Tatr nie widziałem. Zawsze widoczności brakowało. Fajnie napisany post. Miło się czytało :) pozdrowionka!
Być może to zasługa inwersji, bo faktycznie widoczność była znakomita.
Pozdro hej!