🇬🇧 From the Gym to Klimczok at Sunset 🌄 🇵🇱 Z siłowni na Klimczok o zachodzie słońca 🌄: August 14 2026

🇬🇧
Looking back at the day, I honestly didn't expect it to turn out this active. I did have the gym somewhere in the back of my mind, but that was about it. As the day went on, another idea for an activity started taking shape — and it turned out to be a real bullseye.
So here's a little recap of my day, together with a photo journey to Klimczok. ⛰️
🇵🇱
Podsumowując dzień, nie spodziewałbym się, że będzie on aż tak intensywny. Co prawda gdzieś z tyłu głowy chodziła mi siłownia, ale to właściwie był cały plan. Jednak z biegiem czasu urodził mi się w głowie jeszcze jeden pomysł na aktywność — i okazał się strzałem w dziesiątkę.
Zapraszam Was na rozpiskę mojego dnia wraz z foto-wycieczką na Klimczok. ⛰️




🇬🇧
First, straight from work to the gym.
A short 15-minute session on the elliptical, followed by a solid strength workout focused on the back. Seven exercises, 21 sets, 204 reps and almost 4.9 tonnes of total volume.
Nothing spectacular on paper, but the back got a proper workout. 💪
🇵🇱
Najpierw prosto z pracy na siłownię.
Na początek 15 minut na orbitreku, a później konkretny trening siłowy z mocnym akcentem na plecy. Siedem ćwiczeń, 21 serii, 204 powtórzenia i prawie 4,9 tony łącznego ciężaru.
Niby zwykły trening, ale plecy dostały konkretnie. 💪





🇬🇧
Later in the evening I jumped on the e-bike and headed towards Klimczok to catch the sunset.
It was a 18.2 km ride with 650 m of elevation gain and just over 1 hour 15 minutes on the bike.
The climb itself was already a good workout, but the real reward was waiting higher up.
🇵🇱
Późnym popołudniem wskoczyłem na rower elektryczny i ruszyłem w stronę Klimczoka, żeby zdążyć na zachód słońca.
Wyszło 18,2 km, 650 m przewyższenia i trochę ponad 1 godzinę 15 minut jazdy.
Sam podjazd był już konkretną aktywnością, ale prawdziwa nagroda czekała dopiero wyżej.






🇬🇧
The higher I climbed, the more beautiful the views became. The Beskids stretched out in layer after layer of mountains, while the evening light grew warmer with every minute.
At the top, I could finally stop looking at the clock and simply take it all in. And when the sun started disappearing behind the mountains, it was obvious that the climb had been completely worth it. 🌄
🇵🇱
Im wyżej wjeżdżałem, tym piękniejsze robiły się widoki. Beskidy układały się w kolejne warstwy gór, a światło z każdą minutą robiło się coraz cieplejsze.
Na górze można było w końcu przestać patrzeć na zegarek i po prostu chłonąć widok. A kiedy słońce zaczęło znikać za górami, było już jasne, że ten podjazd był zdecydowanie wart wysiłku. 🌄




🇬🇧
On the way back I stopped at the sanctuary „Na Górce” in Szczyrk. Just below the church there is the Grotto of Our Lady with a spring — a small, atmospheric place that feels completely different after dark.
The sanctuary itself is connected with the apparition of Mary to twelve-year-old Julianna Pezda in 1894, and the first sanctuary was built here in 1912.
🇵🇱
W drodze powrotnej zatrzymałem się jeszcze przy sanktuarium „Na Górce” w Szczyrku. Tuż przy kościele znajduje się Grota Matki Boskiej ze źródełkiem — niewielkie, bardzo klimatyczne miejsce, które wieczorem robi zupełnie inne wrażenie.
Samo sanktuarium jest związane z objawieniem Matki Bożej dwunastoletniej Juliannie Pezdzie w 1894 roku, a pierwszą świątynię w tym miejscu wybudowano w 1912 roku.

🇬🇧
And that was the day: gym after work, a ride up into the mountains, sunset over the Beskids and a quiet moment at the grotto on the way home. A pretty good way to finish the day. 🙂
🇵🇱
I tak minął dzień: siłownia po pracy, rower w góry, zachód słońca nad Beskidami i po drodze do domu jeszcze chwila spokoju przy grocie. Całkiem dobry sposób na zakończenie dnia. 🙂
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io



