W pogoni za stabilnością

avatar

Już kilka razy pisałem o Księdzu z osiedla, który stworzył w Warszawie coś w rodzaju KBK opierając się na utopijnych (moim zdaniem) założeniach. Dokładnie takich, jakie mieliśmy na samym początku w Rzeszowie. Czyli: wszystko będzie za friko, ludzie dobrej woli pomogą i jakoś to będzie.

Oczywiście nasza pozycja była dużo gorsza, bo Ksiądz z osiedla jest "influenserem" i ma zasięgi. To jednak nie wystarcza i od jakiegoś czasu sięga po kontrowersje takie jak konto na Onlyfans (szybko się wycofał), a teraz udział w reality show "The Traitors". Szumu jest więc sporo, a na czynsz wciąż brakuje. Szkoda, że nie robi już takich raportów jak kiedyś, w których prześledzić można było koszty.

To niestety potwierdza, że najlepszym co mogło spotkać KBK było zawrócenie z drogi "100% co łaska". Teraz idziemy w nowym kierunku, choć wciąż jest to droga w nieznane. Sporo jest jeszcze do dopracowania. Zwłaszcza łatwe (a zarazem dodające wartość) opcje zdybywania rycarów. Na razie potwierdza się, że nawet niewielka odpłatność jest lepsza niż jej brak. Zwłaszcza tam, gdzie można to bezproblemowo wprowadzić. Dzięki temu luty był blisko optimum. Choć wciąż nie można być niczego pewnym na 100%. Ot na przykład, od kilku dni leży Bitrefill. Nie działa. Na stronie jest komunikat, że nad tym pracują. Nie ukrywam, że takie sytuacje obniżają moje zaufanie do cryptorozwiązań...

Ogólnie jednak sytuacja jest coraz lepsza. Niemal codziennie do KBK wpada ktoś nowy. Wczoraj np. zjawił się @lyryc, którego zachęciły nasze okna. Większość osób wciąż jednak dowiaduje się o Królestwie z Internetu. Ostatnio trafiłem na kolejny wpis na reddicie, w którym wspomniano KBK.

To chyba pierwszy taki wątek, w którym ktoś podaje Królestwo Bez Kresu jako punkt odniesienia. I to w dodatku poza Krakowem.



0
0
0.000
0 comments