Rozmowy jak planszówki

avatar

To nie zdarza się zbyt często, ale wczorajszy poniedziałek był lepszy niż sobota. Od 16.00 był już ruch i łącznie pojawiło się 47 osób. Rozmowy po polsku znów przyciągnęły dużą część. No i po raz kolejny przez myśl przeszło mi, by zacząć organizować coś podobnego, tylko bez skupiania się na języku.

Formuła "Let's talk Polish" jest ustawiona pod obcokrajowców (bo ewoluowała z rozmów polsko-ukraińskich). W grupach zawsze jest tylko 1 Polak. Staram się trzymać zasady by nie było ich więcej, bo to obcokrajowcy mają przełamywać swoje bariery językowe. Wydaje mi się jednak, że w tych zajęciach równie ważny jest aspekt społeczny. Sam fakt spotkania się.

Może więc warto stworzyć format, w którym spotkanie będzie na pierwszym miejscu? Nie wiem tylko na ile powinien on być uregulowany a na ile spontaniczny. Czy powinny być ustalone jakieś tematy rozmów? Ile osób w grupie? A może wyjść z założenia, że ludzie są jak książki i opowiadają swoje historie? Moim zdaniem, każde podejście ma jakieś plusy i minusy.



0
0
0.000
1 comments