Muzyczne przygotowania do apokalipsy zombie

avatar

Gdy myślę o serial The Last Of Us to w głowie mam przede wszystkim dwa obrazki: zombiaki i te nieliczne enklawy normalnego życia. Zwłaszcza miasteczko za palisadą w samym środku nigdzie. Ludzie żyją tam normalnie. Mają energię elektryczną, różne sprzęty, organizują imprezy taneczne, w domu słuchają starych płyt.

Przypomniałem sobie o tym ostatnio dumając nad współczesną muzyką. W zasadzie mogło by jej nie być. Przynajmniej dla mnie. Gdyby np. w 2020 zaprzestano nagrywania muzyki, to w ogóle nie odczułbym straty. Jest jej tak dużo. I z każdym rokiem jej przybywa. Nawet nie chcę liczyć jak wiele płyt nagrano w ciągu ostatniej dekady. A ja - tak sobie myślę - spokojnie mógłbym ograniczyć się do słuchania muzyki z winyli.

Winyle są drogie. Ostatnio kilka kupiłem i jeszcze dekadę temu uznałbym to za rozrzutność. No ale cóż, czasy się zmieniają a wraz z nimi podejście do różnych kwestii. A ja jestem coraz bardziej sceptyczny wobec cyfrowych nośników. I tak sobie myślę, że 25 lat temu było wszystkiego mniej. Muzykę nagrywało się na kasety z MTV lub radia. Zbiór płyt był ograniczony. Czasem coś się piraciło. Wszystko jednak było pod ręką. Jeśli ktoś umarł zostawała po nim kolekcja płyt i kaset. A teraz co może zostać? Playlista na Spotify...?



0
0
0.000
0 comments