Tu Orzeł II

avatar
(Edited)

Read this post on TravelFeed for the best experience


Wizyta u Psa była idealnym kandydatem na zamknięcie sezonu letniego 2025, jednak islandzkie słońce nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. Wiedziałam, że lada moment sielanka się skończy i czułam wewnętrzną presję, by wycisnąć z niej ile się da. Tym sposobem, w drugiej połowie sierpnia przeszłam się w nasze góry po raz ostatni, mając w pamięci niedawną wyprawę za Kamień, gdy niemal udało mi się zajrzeć na drugą stronę półwyspu. 

By jak najszybciej dostać się do miejsca, z którego wtedy zawróciłam, ominęłam znajome ścieżki i ruszyłam na przełaj.

Narzuciłam sobie dość ostre tempo. Aparat niemal całą trasę przesiedział w plecaku, na telefon też był ban.

I super, że poszłam inną drogą. Najpierw odkryłam skały, w których mieszkają nasze kruki. Te, które przylatują do miasteczka zimą, by szukać jedzenia i obściskiwać się na latarniach. 

Potem trafiłam na niewielki staw zasilany potokiem. Woda wypełniała niewielkie wypłaszczenie aż po krawędź i ulewała się z niej z głośnym pluskiem. Uwielbiam. Tu zrobiłam pierwszy postój.

Nieco wyżej był zakątek z niemal całkowicie wyschniętym strumieniem - wspomnienie po długim i gorącym lecie. Wilgoć parowała w silnym słońcu. 

A potem znowu ostre tempo i niewiele zdjęć. Mnogość strumieni i mchów, gór i widoków. Starałam się chłonąć i zachować dyscyplinę jednocześnie.

Bo świat wokół domagał się uwagi i w pragnieniu objęcia wszystkiego naraz groziło mi energetyczne rozlanie się w leniwą Biebrzę. Choć raz chciałam być jak wartki strumień rwący wprost do celu.

Prawie mi się udało. Do chwili, gdy ujrzałam Orła i uświadomiłam sobie, że stoję dokładnie po przeciwnej stronie niż rok wcześniej, gdy próbowałam go zdobyć. Dzielił mnie od niego szeroki, na oko łagodny grzbiet, który wyglądał na możliwy do przejścia. 

Wybór był prosty - idę w prawo lub w lewo. 

Poszłam w lewo, w stronę Orła. Byłam dość podekscytowana. Przypominam sobie nawet, że układałam jakieś krótkie fraszki na jego temat. Nagrywałam je w czacie gpt, ale potem przypadkiem usunęłam ten wątek.

I w sumie dobrze, bo ostatecznie Orzeł pokazał mi środkowy palec. Wdrapałam się wprawdzie na szczyt wzgórza, które skusiło mnie wcześniej swą miłą aparycją, ale okropnie tam wiało i grzbiet robił się coraz węższy. W końcu strach mnie zawrócił.

Jednak ostatni etap pozwolił mi zajrzeć na drugą stronę półwyspu i dalej - ku jego zachodniej części. Widoczność była idealna i z oddali mrugał do mnie Snæfellsjökull. 

Siadłam na chwilę poniżej grzbietu i ukryta przed wiatrem cieszyłam się chwilą.

Mech był tutaj niesamowity. Trafiłam na miejsce, w którym był uszkodzony i mogłam po raz pierwszy przyjrzeć się, jak wygląda jego przekrój - na oko miał 50-60 cm grubości!

Opuszczając powolutku strefę Orła dotarłam do miejsca, gdzie zaczynało się porzucone wcześniej "w prawo". Spojrzałam za siebie z silnym postanowieniem, że do Jaśnie Pana Nieosiągalnego nie będę więcej podbijać. Umiem czytać sygnały.

Cóż było robić. Ruszyłam w rejon, który był pierwotnym celem, wiedząc, że nie ma szans na głębszą eksplorację górek po drugiej stronie półwyspu. Prawdopodobnie więc czeka mnie jeszcze przynajmniej jeden spacer w te strony.

Oprócz gór spodobała mi się dolinka, która biegnie w dół i otwiera przejście do samego podnóża półwyspu.

Tymczasem przeszłam na swoją stronę Snaefelsnes, bo musiałam pomału kierować się w stronę miasteczka. Natrafiłam na tak cudne zakątki, że szczerze odrobinę żałowałam próby z Orłem. Mogłam spędzić kilka spokojnych godzin błąkając się tutaj. 

Oglądając zagracone zbocza Helgrindur, tę mieszaninę kamieni, mchów i śniegu, po raz kolejny dopadło mnie znajome już poczucie przynależności. Bycia częścią tego wszystkiego, ważną i nieistotną jednocześnie.

Stojąc tutaj i w miejscach temu podobnych bez problemu godzę się na bycie pyłkiem, krótkim westchnieniem. Wszelkie ludzkie etykiety i definicje nie mają tutaj wstępu. Śmierć, jaką znamy, nie istnieje.

Siedząc na ostatnim pikniku zrobiłam kilka zdjęć aparatem, który aż do tej pory grzał się w plecaku. Średnio wyszły, dwa jako takie wrzucam, bo chcę wam pokazać Psa i szlak mojej poprzedniej wędrówki.

Miło było przez chwilę tam wrócić.

W końcu na niebie zaczęło się robić żółto i nie mogłam dłużej ignorować istnienia tak absurdalnego wymysłu jak czas.

Może i śmierć tutaj nie istnieje, ale tam w dole jeść trzeba. I spać.

Islandzkie historie:
Islandia wte i wewte:
W stronę Rejkjawiku - Wielorybi Fjord (Hvalfjörður)
Podróż przez interior: przystanek Hveravellir
Landmannalaugar. Czy góry tęczowe są tęczowe?
Czy pafiny są słodkie?
Wokół półwyspu Snæfellsnes:
Międzywymiarowa Gra w Klasy
Wodospady Svöðufoss i Kerlingarfoss
Spacer do krateru Búðaklettur
Czarny kościół i wodospad Bjarnarfoss
Klify Hellnar i Arnarstapi
Plaża Djúpalónssandur i tajemniczy krąg
Helgafell, jedna z wielu świętych gór
Laugarbrekka i matka z Winlandii
Basen Bárðura
Góra Drápuhlíðarfjall
Berserkjahraun - kratery zamiast planu
W drodze na górę Horn
Mister Horn
W głąb Berserkjahraun
Najmniejszy
Lokalnie | aktualnie:
Z Wilsonami pod Grundafoss
Na dziko!
Sumardagurinn fyrsti czyli pierwszy dzień lata
Życie niegdyś morskie
Tu Orzeł
Aktualizacja zimowa
Lato w złocie
Historie dokończone - Klakkur
Piknik pod Wiszącą Skałą
Przedostatnie kroki
Za Kamieniem
Wyjący Pies

View this post on TravelFeed for the best experience.


0
0
0.000
7 comments
avatar

Congratulations, your post has been added to the TravelFeed Map! 🎉🥳🌴

Did you know you have your own profile map?
And every post has their own map too!

Want to have your post on the map too?

  • Go to TravelFeed Map
  • Click the create pin button
  • Drag the marker to where your post should be. Zoom in if needed or use the search bar (top right).
  • Copy and paste the generated code in your post (any Hive frontend)
  • Or login with Hive Keychain or Hivesigner and click "create post" to post to Hive directly from TravelFeed
  • Congrats, your post is now on the map!
PS: You can import your previous Pinmapple posts to the TravelFeed map.
map
Opt Out

0
0
0.000
avatar

Congratulations @wadera! You received the biggest smile and some love from TravelFeed! Keep up the amazing blog. 😍 Your post was also chosen as top pick of the day and is now featured on the TravelFeed front page.

Thanks for using TravelFeed!
@pl-travelfeed (TravelFeed team)

PS: TravelFeed is in social media to reach more people, follow us on Facebook, Instagram, TikTok, and X.

0
0
0.000