Prezentacja o miejscach trzecich
Dzisiejsze spotkanie Pracowni Zmian dotyczące miejsc trzecich podzielone będzie na dwie cześci. W pierwszej, teoretycznej, opowiem po krótce o koncepcji Raya Oldenburga. W drugiej, podzielimy się na grupy i postaramy się odpowiedzieć na pytanie: czy państwo jest w stanie wspierać miejsca trzecie bez zabijania ich spontaniczności?
Poniżej prezentacja, którą przygotowałem.









Ogólnie impulsem do spotkania jest zapowiedź jednego z kandydatów na Prezydenta Miasta Krakowa, że jeśli wygra to stworzy mini-rynki, gdzie ludzie będą mogli się poznawać. Osobiście uważam, że poznawanie się ludzi w realu jest w dzisiejszych czasach na tyle skomplikowanym procesem, że żaden urzędnik nie jest w stanie tego zaplanować. No i co za tym idzie - państwo nie jest w stanie tworzyć miejsc trzecich. Żadne planowanie tego nie rozwiąże, bo miejsca trzecie nigdy nie były planowane i zawsze są eksperymentem podwyższonego ryzyka. Nawet prywatna osoba otwierająca kawiarnię z założeniem, że będzie to miejsce trzecie ma większe szanse na porażkę niż na sukces.
Skoro więc wiadomo, że państwo miejsc trzecich nie stworzy, to może przynajmniej mogłoby je wspierać? Osobiście jestem sceptyczny, ale warto rozmawiać i szukać rozwiązań. No i to właśnie postaramy się zrobić dziś. Start o 18.00.
Nie wiem jak w Krakowie, ale w Warszawie jest masa miejsc, w których teoretycznie można się poznawać, parki, galerie, domy kultury, masa miejsc typu fabryka Norblina, plac konesera, bulwary nad Wisłą... Masa wydarzeń. A to tylko miejsca miejskie, jest masa miejsc komercyjnych, jak i wydarzeń płatnych. Ale co z tego, jak zagadanie do opcej osoby, wydaje się dziwne. To chyba nie problem braku miejsc
No właśnie tym różni się miejsce trzecie od tych, o których piszesz. W miejscu trzecim poznajesz ludzi w naturalny sposób. Wchodzisz i nawet nie wiesz kiedy stajesz się częścią jakiejś dyskusji.
Widzisz, poruszasz bardzo ważną kwestię - przynajmniej dla mnie. Używasz sformułowania: "poznajesz ludzi w naturalny". Ale to nie jest takie proste i naturalne, jak się wydaje. Bo jest masa miejsc w których teoretycznie można poznawać ludzi. Tylko one z jakiegoś powodu nie spełniają swojej funkcji. Moim zdaniem brakuje osób które by animowały dane miejsce.
Najprostsza rzecz w świecie, przychodzisz do miejsca w którym nie zaznasz nikogo, jak nie ma kogoś kto Ciebie przywita, zapyta się jak masz na imię i przedstawi innym. To raz, że nie czujesz się zbyt komfortowo i raczej szansa że kogoś poznasz jest minimalna.
Dokładnie tak.