Ciągła ewolucja Królestwa

Ostatni piątek stycznia. Na warsztaty przyszły 2 osoby. Cóż, malowanie na karton-gipsie nie jest tak popularne jak ceramika. Na Piątkowym Klubie Filmowym też tłumów nie było. 3 osoby. Reszta przyszła spotkać się, porozmawiać, pograć w gry. Łącznie kilkanaście osób. Bez szału, ale jeszcze nie tak dawno temu w taki dzień KBK świeciłoby pustkami.
Frekwencja wciąż na pstrym koniu jeździ. Na ostatnich śpiewach litewskich było kilkanaście osób. Na poprzednich - 3. Ogólny trend jest jednak wzrostowy. Jutro ostatni dzień stycznia i zapewne przebijemy poziom 700 odwiedzin. Nie jest to rekord, ale tak dobrego początku roku jeszcze nie było. Darowizny też na przyzwoitym poziomie. Prawie 7K. Będzie trzeci wynik w historii. Choć wciąż niewystarczający na pokrycie obecnego minimum. Mimo to spoglądam z optymizmem w przyszłość.
Najważniejsze co udało nam się zrobić to scementować społeczność. Jednym z założeń ubiegłorocznego rebrandingu było dotarcie do sąsiedztwa, aby ludzie z okolicy wpadali tak po prostu - na chwilę, napić się czegoś w biegu. Tego nie udało się osiągnąć w takiej formie. Wciąż większość bywalców mieszka dalej. Z bezpośredniego sąsiedztwa jest zaledwie kilka osób. Paradoksalnie jednak osiągnęliśmy coś lepszego - ludzie stworzyli więź i przychodzą nie na herbatę ale spotkać się ze sobą. Ma to swoje skutki uboczne i czasem pojawiają się konflikty, ale zwykle udaje się je szybko zażegnać. Zresztą lepsze życie z dramami, niż jego brak. A KBK ewidentnie żyje i dla wielu stało się istotnym miejscem trzecim.
KBK można wspierać: