My Daily Blog 2026#217

Powinno powstać nowe powiedzenie: jeśli czegoś nie mogłeś zrobić w niedzielę, po prostu zrób to w poniedziałek! Dokładnie tą zasadą się pokierowałem. W niedzielę zabrakło mi czasu na wyprawę w okolice Lasku Arenberg, więc wczoraj zrobiłem wszystko, by zrealizować zaplanowaną trasę rowerową po tamtych terenach. Zamiast czekać na powrót żony z fizjoterapii, sam zabrałem się za sprzątanie domu. Kiedy wróciła, wszystko było już właściwie dopięte na ostatni guzik – a przynajmniej moja część, bo robot sprzątający dokańczał właśnie odkurzanie i mycie podłóg w salonie.
[ENG] There ought to be a saying: if you couldn't do something on Sunday, just do it on Monday! That's precisely the rule I followed. On Sunday, I ran out of time for a trip to the Arenberg Forest area, so yesterday I made sure to pull off the planned bike route around those parts. Instead of waiting for my wife to return from her physiotherapy session, I tackled the house cleaning myself. By the time she got back, almost everything was wrapped up—or at least my share was, with the robot vacuum finishing up its vacuuming and mopping routine in the living room.




Z absolutnie czystym sumieniem mogłem więc ruszyć na rowerową przygodę. Dojazd na miejsce startu zajął mi około 40 minut. Na pierwszy rzut oka okolica, w której planowałem zostawić samochód, nie wyglądała zbyt bezpiecznie, dlatego profilaktycznie nie zostawiałem w środku niczego cennego. Na samym starcie zaliczyłem jednak mały falstart – okazało się, że moje nowe bloki w butach kolarskich zupełnie nie współgrają z pedałami. Lewą stopę z bólami mogłem jeszcze wpiąć, ale prawej za nic w świecie się nie dało. Nie miałem ze sobą imbusa, żeby to wyregulować, więc musiałem zmienić buty na zwykłe, bez wpinania. Na szczęście moje pedały pozwalają na taką jazdę, choć nie pamiętam, kiedy ostatnio jechałem na platformach. Na początku musiałem się mocno przyzwyczajać i przez cały czas czułem pewny dyskomfort.
[ENG] With a completely clear conscience, I was ready to hit the road for my cycling adventure. The drive to my starting location took about 40 minutes. At first glance, the area where I planned to leave my car didn't strike me as overly safe, so as a precaution, I left zero valuables inside. Right at the start, though, I suffered a minor false start—it turned out my new cycling cleats weren't compatible with my pedals. I could barely clip in my left foot, but there was no way my right foot was going in. I didn't have an Allen key on me to adjust the tension, so I had to swap out my cycling shoes for regular sneakers. Fortunately, my pedals accommodate flat shoes, though I can't remember the last time I rode without being clipped in. I had to get used to it at first, and it felt somewhat unnatural the whole time.




Dojazd do miejscowości Wallers-Arenberg zajął mi niespełna pół godziny i wtedy zaczęła się prawdziwa zabawa! Pamiętam to miejsce z mojego pierwszego wyjazdu na wyścig Paryż–Roubaix w 2010 roku. Ustawiłem się wtedy w dokładnie tym samym punkcie, by kibicować kolarzom tuż przed ich wjazdem na legendarny sektor brukowy Trouée d'Arenberg. Pędzili wtedy z taką prędkością, że trudno było w ogóle rozpoznać poszczególnych zawodników. Obecnie układ dojazdowy przed samym wjazdem na sektor jest delikatnie zmodyfikowany i znajduje się tam szykana, by kolarze musieli mocno wytracić prędkość przed wpadnięciem na kostkę.
[ENG] The ride over to Wallers-Arenberg took under half an hour, and that’s when the real fun began! I remember this spot from my very first trip to watch Paris–Roubaix back in 2010. I had set up in that exact location to cheer on the riders right before they entered the legendary Trouée d'Arenberg cobblestone sector. They were flying by at such speeds that it was almost impossible to identify anyone! Nowadays, the approach just before the sector entry has been slightly modified with a chicane to force the riders to scrub off speed before hitting the rough stones.




Sam odcinek Trouée d'Arenberg pokonałem boczną, wyasfaltowaną ścieżką. W trakcie profesjonalnego wyścigu jest ona niedostępna dla kolarzy, bo to na niej gromadzą się tysiące kibiców, więc zawodnicy muszą radzić sobie na nierównych kamieniach. Teraz ten sektor wyglądał dość niewinnie, ale warto pamiętać, że co roku w marcu, przed samym wyścigiem, wszelka trawa i wypełnienia zebrane między kostkami są skrupulatnie usuwane przez specjalną ekipę przygotowawczą.
[ENG] I rode along the Trouée d'Arenberg on the paved side path. During the actual pro race, this path is completely off-limits to riders since thousands of spectators gather there, forcing the pros to battle through the brutal cobbles. It looked fairly innocent today, but every year in March before the race, all the weeds and dirt buildup between the stones are meticulously cleared out by a specialized prep crew.




Zaliczyłem kilka urokliwych ścieżek po samym lasku, a następnie wyjechałem w stronę rzeki La Scarpe, gdzie przez blisko pięć kilometrów jechałem świetną ścieżką rowerową wzdłuż brzegu. Parny upał oraz brak profesjonalnego obuwia sprawiły jednak, że zmęczenie dopadło mnie znacznie wcześniej, niż zakładałem. Musiałem zmodyfikować i skrócić pierwotny plan. Ustawiłem w Garminie powrót do auta, ale po chwili orientowałem się, że nawigacja prowadzi mnie wokół po asfalcie, bo była ustawiona na profil szosowy. Szybka zmiana profilu pozwoliła mi wrócić w głęboki Forêt de Saint-Amand i przy okazji przejechać tuż obok brzegu Mare à Goriaux – niesamowitego jeziora powstałego w dawnym wyrobisku górniczym.
[ENG] I sampled a few lovely trails through the forest before making my way toward the La Scarpe river, where I spent nearly five kilometers riding along a great riverside bike path. However, the oppressive heat paired with the lack of proper cycling footwear meant fatigue set in much earlier than I had anticipated. I had to alter my plans and shorten the original loop. I set my Garmin to navigate back to the start, but after a moment, I realized it was directing me along paved roads because it was set to the road cycling profile. A quick profile switch allowed me to plunge back into the deep Forêt de Saint-Amand and ride right along the shores of Mare à Goriaux—a fascinating lake located in a former mining pit.




Nad samym brzegiem zbiornika trochę się zgubiłem. Zaliczyłem parę przyjemnych singletracków, ale chwilami konieczna była jazda całkowicie na pałę, bez żadnego widocznego śladu ścieżki. Szybko przekonałem się, że szlaki, którymi kombinowałem, nie są przeznaczone dla rowerów – co jakiś czas na drodze leżało powalone drzewo i trzeba było przenosić sprzęt nad pnikami. Mimo tych przygód wyjazd uważam za niezwykle udany! A po powrocie na miejsce startu okazało się, że samochód czekał calutki i nienaruszony.
[ENG] I got a bit turned around right by the lake. I tackled a few sweet singletracks, but at times I had to hack my way through completely off-trail with no path in sight. I quickly realized that the tracks I was attempting weren't meant for bikes, as every so often a fallen tree blocked the trail, forcing me to haul my bike over the trunks. Despite those obstacles, it was a fantastic adventure overall! And upon returning to my starting spot, I was relieved to find my car completely untouched and intact.





_This report was published via Actifit app ([Android](https://bit.ly/actifit-app) | [iOS](https://bit.ly/actifit-ios)). Check out the original version [here on actifit.io](https://actifit.io/@browery/actifit-browery-20260811t073309847z)_



